08.09.2009
- Mamo! Mamo! – wołał Babik wpadając z impetem do norki – Mam zaproszenie od Wiewióry. Urządza urodziny. Będzie torcik orzechowy i sok malinowy. Mogę iść? Proszę, zgódź się!
- Oczywiście, że możesz! – zaśmiała się Mama. – A pomyślałeś już o prezencie?
- Nie… – ze wstydem przyznał borsuczek, przysiadając na krzesełku.
- No to czas najwyższy! Idź na spacer. Może wpadniesz na jakiś pomysł?
Już za kłodą Babik westchnął ciężko. - Co by tu podarować Wiewiórze? Może grzebyk z jodłowych igiełek do przeczesywania kitki? Albo sakiewkę orzechów? Borsuczek w zadumie podniósł głowę do góry i … zobaczył korale, czerwone jarzębinowe korale. Nie namyślając wiele przystąpił do pracy: potrząsnął drzewkiem, zebrał korale, które spadły i nawlókł na pajęczą nić.
- Piękny, po prostu piękny sznur korali – zachwycił się borsuczek.
Zapakował szybciutko swój podarunek w liść lepiężnika i zawiązał fantazyjną kokardkę z kosmatki.
Na urodzinach Wiewióry Babik spotkał liska Rudaska, popielicę Perełkę, jeżyka Igiełkę i sroczkę Czarnulkę. Każdy z gości przyniósł wiewióreczce upominek. Rudasek podarował miseczkę czarnych jeżyn. Popielica przyniosła ze sobą śliczne orzeszki laskowe. Igiełka nanizał na źdźbło trawy pachnące poziomki. Wielką radość wzbudziła wśród zebranych sroczka Czarnulka, która ze wstydem przyznała, że nie ma prezentu. Wszyscy od razu się domyślili dlaczego. Zdradził ją dziobek cały umorusany sokiem z czarnych borówek i pobrudzone jagódkami białe piórka po bokach.