13.09.2009
Kochana Babciu!
Pragnę Ci donieść, że jesteśmy zdrowi i czujemy się dobrze. Tylko nie wiem, czy wszyscy. Ale napiszę od początku.
Wczoraj Mama od rana była bardzo wesoła, pomrukiwała z zadowoleniem, przeczesywała setki razy futerko, polerowała pazurki korą jaworową, a na koniec przejrzała się w lusterku i powiedziała, że wychodzi na konkurs mody. Tato wytłumaczył mi, że pani Rysiowa, Lisica, Niedźwiedzica, Wilczyca jeszcze kilka innych wymyśliły sobie konkurs mody to znaczy takie zawody na najładniejszy strój. I z tego konkursu Mama wróciła już całkiem inna. To znaczy ta sama, ale bardzo zła i niezadowolona. Miała nadzieję, że jej biało-czarne paseczki zdobędą pierwsze miejsce. Ponoć wygrała oślizgła palma. Nie znam tej pani. Mama mówiła, że to wprost oburzające, po przecież nikt nie zapraszał płazów ogoniastych. To wszystko podobno przez pogodę, żeby nie deszcz, wcale by tam jej nie było - tak mówiła Mama. I Kto to widział zestawiać ze sobą żółty z czarnym. A poza tym żadnej gracji. Trak to poruszały się jedynie dinozaury. I do tego ten wzrost. Ona nie chodzi tylko prawie pełza. - Oburzała się Mama. I jeszcze coś dodała o niezwykłej jadowitości. Tato się tylko śmieje. Napisz Babciu, proszę kto to był.
Sciskam Cię - Twuj Babik
Kochany Babiku!
To była pani Salamandra zwana plamistą. Rzeczywiście z futrem nie ma nic wspólnego i chodzi dość niezgrabnie. No ma gruczoły jadowe. Jest niewielka i pokazuje się jedynie w deszczowe dni. Myślę, że Mama niepotrzebnie się tak irytuje. Uściskaj ją ode mnie.
Całuję - Babcia
P.S. Twój pisze się przez ó kreskowane!