13.09.2009
Był deszczowy jesienny dzień. I jak to w takie dni bywa, nawet pyszczka z norki nie chciało się wysuwać. Babik wytężał wzrok, żeby znaleźć w strugach deszczu choćby drobne przejaśnienie.
- Niestety - westchnął - dziś się stąd chyba nie ruszę - i poczłapał ze spuszczonym łebkiem do mamy.
- Mamo, nudzi mi się- Zobacz jak mocno pada. Co tu robić-
- Hm, rzeczywiście jest to problem, ale zaraz mu zaradzimy. Odłożę swoje zajęcia i pokażę Ci coś, co rozjaśni twój pyszczek. - Powiedziała mama wycierając łapki w ściereczkę. Uśmiechając się tajemniczo wzięła z półki gruby album ze zdjęciami.
- Popatrz - powiedziała - to fotografie. Tato je robił przez cały rok. Zobaczmy co robiliśmy na przykład jesienią ubiegłego roku. - Mama przewróciła kilka stron - O, proszę byliśmy na grzybach! Bywają jesienią i pogodne dni. Słońce prześwituje wtedy przez złociste liście w koronach drzew. Wśród pióropuszy traw znaleźć można grzyby. To ich ulubiona pora roku. A Wyrastają z podziemnej grzybni okazałe borowiki i kolorowe gołąbki, bo to synku nie tylko nazwa ptaków, ale i grzybów. Zimowe zapasy robimy ze smakowitych kozaków, maślaków czy kurek i bardzo musimy uważać na trujące muchomory, które wabią pięknym czerwonym kolorem.
- A tu-! Mamo popatrz jak musiało być wtedy gorąco! - krzyknął Babik.
- Bo to synku lato.
- Pamiętam, najpierw wygrzewałem się na słońcu, a potem szybko uciekałem w cień. Chłodziłem się soczkiem ze świeżych poziomek. Jakie to było smaczne!
- Właśnie latem jest najwięcej owoców. Słońce maszeruje najwyżej po niebie, dni są długie i ciepłe, można się bawić aż do zachodu słońca. Ale latem często przychodzą gwałtowne deszcze. Wiesz dobrze o tym, bo nieraz zmykałeś do norki przed srogą burzą z grzmotami i błyskawicami - uśmiechnęła się mama.
- A tu śmigam na nartach - borsuczek z dumą wskazał na kolejną fotografię.
- Tak, synku. Świetnie ci to wychodzi. U nas w górach śnieg leży bardzo długo. Pamiętasz- Gdy wczesną wiosną obudziły Cię promienie słoneczne, było jeszcze tyle śniegu, że mogłeś śmiało szusować na nartach.
- Pamiętam też, że w nocy obudziło mnie głośne wycie wiatru halnego i nazajutrz śnieg zaczął szybko topnieć.
- To był halny, ciepły wiatr, który roztapia śniegi i odkrywa budzące się do życia rośliny. Ale dość tego dobrego - rzekła mama zamykając album. - Muszę wracać do pracy!
- Mogę Ci pomóc- Co będziemy robić- - zapytał Babik.
- Przygotujemy sobie legowisko do zimowego snu.